Dziś mamy 6. dzień wyzwania „21 dni porannej jogi”
(nadal można dołączyć
)
I właśnie dziś szczególnie mocno wybrzmiewa afirmacja:
Czasem myślimy, że żeby „coś zadziałało”, potrzeba dużo:
długiego treningu, godziny na macie, maksymalnego wysiłku.
A ciało… działa inaczej.
Z perspektywy fizjologii 15 minut ruchu naprawdę wystarczy, żeby:
– pobudzić krążenie i dotlenić tkanki
– zmniejszyć napięcie mięśniowe (szczególnie w szyi, barkach i plecach)
– obniżyć poziom kortyzolu – hormonu stresu
– wysłać do mózgu sygnał: jest bezpiecznie, możemy się rozluźnić
Układ nerwowy nie potrzebuje intensywności.
Potrzebuje regularnego sygnału, że ciało jest w ruchu i w kontakcie ze sobą.
Delikatny, uważny ruch:
– aktywuje układ przywspółczulny (ten od regeneracji)
– wspiera pracę nerwu błędnego
– pomaga wyjść z trybu ciągłego napięcia lub „zamrożenia”
A z punktu widzenia nawyków – 15 minut to próg, który nie uruchamia oporu.
Łatwiej zacząć. Łatwiej wrócić. Łatwiej być regularną.
To właśnie regularność, a nie perfekcja, uczy ciało nowego stanu: po ruchu czuję ulgę, po ruchu jest mi lżej.
Dlatego dziś nie pytaj siebie: „czy mam siłę na długą praktykę?”
Zadaj prostsze pytanie: „czy mogę dać sobie 15 minut?”
Bo ruch nie musi męczyć.
Ruch może przynosić ulgę i lekkość 
PS nadal możesz dołączyć do noworocznego wyzwania z jogą online, zapraszam ciepło 

